wtorek, 13 stycznia 2015

Ważne ogłoszenie!

Hej,
Keluj napisał, ze nie pisałam postów- tak owszem, a to wszystko przez brak weny. Wiem, to ja założyłam tego bloga i to JA powinnam o niego dbać. Naprawdę rozumiem. Chcę jednak zrobić sobie przerwę, ponieważ mam parę ocen w szkole do poprawienia, a do tego zaczęłam oglądać anime Fairy Tail (na marginesie: zna ktoś fajne anime?). Dlatego Myślę, że najlepiej będzie jeśli zamknę bloga do końca ferii, aby nie zaprzątać nim sobie głowy. Oczywiście tuż po przerwie wracam do systematycznego pisania. Obiecuję! Tak więc żegnam Was i powtarzam po raz ostatni: 'BLOG ZAMKNIĘTY DO KOŃCA FERII'.
*Cahan

poniedziałek, 12 stycznia 2015

HAHA!

Siema!
Czekałem na ten dzień już od dawna. Jest on dla mnie naprawdę ważny, ponieważ... CAHAN NIE WRZUCAŁA POSTÓW! I teraz to ja mogę ją za to zbesztać. JAKMOGŁAŚTOZROBIĆSWOIMCZYTELNIKOMPRZECIEŻTOJESTTWÓJBLOGPOWINNAŚGOPROWADZIĆTERAZTOJACIMOGĘWYRZUCIĆ
KelujPL

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Trochę powagi

Siema!
Ostatnio przeglądałem trochę interntety i natknąłem się na filmik mówiący o tym że "Justin Bieber jest gejem". Postanowiłem sprawdzić komentarze: "Co o tym myślą inni (choć się zgadzam)". I pewien "inteligent" powiedział "ŁEE, wy mu zastrocicie bo on jest slawny i ma pieniondze i chcecie byc na iego mjejscu i mu zazdroscicie". I wiecie co wam powiem? Jego argument jest kaleką. JA mu nie zazdroszczę. Bo czemu mam mu zazdrościć? Tego, że nienawidzi go 3/4 świata? Tego, że bierze narkotyki? Tego, że ma pieniądze? Tego że śpiewa? NIE! Wcale mu tego nie zazdroszczę. A dlaczego? Bo:
1. Nie chcę być nienawidzony.
2. Nie chcę mieć 99999999999999 fanek.
3. Nie chcę być muzykiem.
4. Nie chcę brać narkotyków.
Tak więc, jeżeli zechcesz mi powiedzieć że mu zazdroszczę, to nie masz racji. Tak więc ja kończę i zostawiam was z tym gifem:
*KelujPL



piątek, 2 stycznia 2015

Coś tam o kotach...

Hejeczka,
najpierw obczajcie gifa:


Tak, dzisiejszy post będzie o tematyce tych puszystych słodziaków. Czas więc poznać twierdzenia naszych dwóch ulubionych ciotek:

TWIRDZENIE CIOCI WIKI:

 Kot domowy (łac. Felis catus, również Felis silvestris catus lub Felis (silvestris) domesticus) – udomowiony gatunek ssaka z rzędu drapieżnych z rodziny kotowatych. Koty zostały udomowione ok. 9500 lat temu i są obecnie najpopularniejszymi zwierzętami domowymi na świecie. Gatunek prawdopodobnie pochodzi od kota nubijskiego, przy czym w Europie krzyżował się ze żbikiem. Jest uznawany za gatunek inwazyjny.

TWIERDZENIE CIOCI NONS:

Kot – jest to przedziwny stwór antypsi składający się z kota właściwego, mózgowia podkociego, modułu mruczącego, organu miauczącego, sensorów świetlnych i opcjonalnie obroży. To właśnie kot jest tym, czego nie posiadał król Popiel. Skutki były tragiczne...

 Kot kreskowy.

To chyba wszystko na dziś. Wyczekujcie następnego posta!
*Cahan

środa, 31 grudnia 2014

Sylwester, fajerwerki i TOMB RAIDER

Moi drodzy,
chciałabym życzyć Wam szczęśliwego nowego roku i bezpiecznego, udanego sylwestra. Szczególny nacisk kładę na słowo 'bezpiecznego', bo musicie wiedzieć, że panicznie boję się fajerwerków fajerwerek?. Znaczy na pierwszym miejscu jest samolot, potem winda... Nie ważne. W każdym razie uważajcie na siebie. I na swoich sąsiadów, żeby na drugi dzień nie zrobili awantury. To chyba wszystko w tej kwestii.

~""~
Nie wiem jak Wy, ale ja dostałam *** kasy na Święta i dlatego postanowiłam pójść do Empika i kupić sobie grę. Ale nie byle jaką! Najpierw chciałam wziąć z półki Saints Row'a IV, ale na szczęście w porę moja mama zauważyła Tomb Raider'a. I oczywiście kupiłam go sobie, bo na tyle okładki było napisane, że można strzelać z łuku a ja bardzo to lubię ;_;. MÓWIĘ Wam, ta gra jest zarąbista! Grafika należy raczej do tych lepszych, a sama rozgrywka jest także całkiem niezła. Moim zdaniem jest trochę za dużo cutscenek, ale trzeba powiedzieć, że są bardzo dopracowane. To chyba tyle na dziś. Jeszcze raz życzę wesołego, nowego roku!



*Cahan

wtorek, 30 grudnia 2014

Rozdział z życia- Rozdział 3

W nocy obudził mnie ból brzucha, świetnie... Jeszcze tego mi brakowało. Potem pojawiła się gorączka. Zawołałam mamę a ta podała mi antybiotyk. [...]
- Kochanie, jak się czujesz?- czule szepnęła do ucha.
- Lepiej...- odrzekłam.
Po szybkiej interwencji mamy ponownie zasnęłam, niestety nie na długo. Ze mną jest tak, iż jak mnie ktoś lub coś obudzi, to już nie zasnę. Rzeczywiście tak było. Tradycyjnie wyszłam z łóżka, by wziąć laptopa i "wbiłam" na facebooka. Moje serce zaczęło szybciej bić...
a Kate i David, to ten nieznajomy oni ze sobą... chodzą?- jęknęłam z żalem. Rozpaczałam z coraz to większą pogardą... raz mi przechodziło... potem znowu wracało. I ona chciała mnie przepraszać? 
Kiedy tak rozmyślałam przyszedł mi kolejny sms. Tym razem od Davida, nie odpisałam. Potem zadzwonił, odrzuciłam. Godzinę później do mojego pokoju ktoś zapukał. 
- Boże, znowu ty Kate?- bąknęłam ciągnąc za klamkę.
- Nie tu David. Cześć, nie odpisujesz na smsy, coś się stało?- powiedział.
- Taa, na pewno po tym co robiłeś z Kate- parsknęłam śmiechem.
-Co?- ze zdziwieniem spojrzał na mnie, ja z resztą też. Pokazałam mu zdjęcia na facebooku. Wtedy zaczął się śmiać, co raz to głośniej.
- Co Cię tak niby bawi?
- To zdjęcie, to nie ja. Zapomniałem Ci powiedzieć, iż mam brata bliźniaka.- odpowiedział spokojnie, najwidoczniej znowu przeczuł, że to nie najlepszy moment na śmiech. Brat bliźniak? Serio? Dopiero po jego słowach spojrzałam na zdjęcie, przypatrzyłam się i rzeczywiście, chłopak na nim ma inny kolor oczu. Zrobiłam się cała czerwona. 
- Przepraszam, ja nie wiem co powiedzieć...
- To ja przepraszam, nie powiedziałem, że mam brata. To co, jak już mówiłem w sms, idziemy gdzieś?- uśmiechnął się.
- Tak, czekaj tylko się wyszykuje.- odwzajemniłam uśmiech i poszłam do pokoju. Czyli Kate chciała mi zrobić na złość? Nie obchodzi mnie już ona, niech sobie robi co dusza zapragnie. Rozdział życia z nią oficjalnie zakończyłam.

piątek, 26 grudnia 2014

Opowiadania Keluja

Siema!
Chciałbym wam wyjaśnić, że JA nie będę pisał opowiadań na bloga. Dlaczego? Z prostego powodu: Opowiadania wyglądały by tak: "Jestem ziemniakiem i zawsze chciałem być owocem jogobeli". Opowiadaniami zajmują się Cahan i Juls (TEST owana), ja jestem od anime i/lub gier. Tak więc jeżeli chcecie zadać pytanie z serii " A kiedy opowiadanie?" to kierować je do dwóch pozostałych redaktorek. Natomiast z pytaniami "A w co grasz/jaką grę polecisz?", do mnie. Ja tutaj nieco dogłębniej wyjaśniłem to, co jusz już napisała Cahan.
*KelujPL

Naruto

Siema!
Jako że Cahan narzekała na to, iż nie piszę postów, postanowiłem się tym zająć. Nie pisałem dlatego, że jestem leniwy że musiałem przetestować prezenty. Hłe, hłe. Ok, no więc przejdźmy do posta:
Ostatnio premierę miał najnowszy film z serii "Naruto Shippuden", który nosił tytuł "Naruto Shippuden: The Last". Jednak będzie on ostatni tylko z tytułu, gdyż zapowiedziano już ósmy film, co na pewno ucieszyło wielu fanów anime lub mangi (w tym mnie). Oprócz tego, po zakończeniu Shippuden'a, rozpocznie się Nowa Era Naruto. Będzie ona opowiadać o dzieciach głównych bohaterów. Seria najwyraźniej szybko się nie skończy.
*KelujPL

Wyjaśnienia i przeprosiny

Cześć. W ostatnim poście Cahan napisała o tym, że mam nazwę "Test owana", dlaczego? Chciałam zrobić posta jak mieć tylko imię w nazwie a nie imię i nazwisko. Czemu dałam TESTowana? Bo chciałam by nikt nie ściągnął obrazka z naszego bloga.W końcu mamy już 1 tyś wyświetleń. Kiedy chciałam zmienić na Juls ponownie, wtedy Google napisało mi że zmieniłam za dużo razy i muszę czekać nawet do 90 dni. Nie bądź na mnie zła Cahan, nie zabrałam Ci nazwy. Przepraszam, naprawdę, serio nie chciałam. Jutro powracam i piszę kolejne posty.
*Juls

Ważny post i wyjaśnienia

Hej,
Przepraszam, że wczoraj niczego nie napisałam, ale cały  boży wieczór oglądałam serię Beyond: Two Souls na kanale MOJEGO PRAWIE ULUBIONEGO JUTUBERA. Cóż, czasami trzeba odpocząć od bloga, co nie? Właśnie, a propos, czy moi drodzy REDAKTORZY nie zapomnieli o pisaniu? Hym? Bo mi się wydaje, że ostatnie dwa teraz trzy posty napisałam ja. I pragnę zwrócić uwagę, że jestem w stanie usunąć Was z miejsc administratorów. Seryjnie na serio. Po drugie, postanowiłam, że każdego przydzielę  do jakiejś funkcji, aby mógł się jakoś wykazać. Dlatego:

Keluj- administrator~redaktor~anime/gry
Juls- administratorka~redaktorka~opowiadania~mniejszy grafik
Cahan- administratorka główna~redaktorka~'wszystko i nic'~grafik główny

Myślę, że w ten sposób unikniemy jakichkolwiek sporów na temat wyglądu bloga, czcionki i tym podobnych. Po trzecie- JULS, widzimy się w prokuraturze ;-;. Ja osobiście nie wiem, czemu nazywasz się na google 'TEST owana', ale okey, nie wnikam przypominam tylko, że to ja jestem załóżycielką i ja wymyśliłam nazwę TESTowana ;__;. No i nareszcie po czwarte- dziękujemy za tysiąc wyświetleń! Nie wiecie jak się cieszyłam bo nie wiem czy inni też, w końcu dostałam ten prezent akurat na Gwiazdkę! Serio! Naprawdę dzięki wielkie, i życzę wesołych, śnieżnych Świąt, dla Was wszystkich!

*Cahan

środa, 24 grudnia 2014

Czy to owoc? Czy to warzywo? Nie, to pomidor!

Tym dziwnym tytułem mam zamiar rozpocząć dzisiejszy post. Mianowicie, ostatnie nabrałam ochoty na pomidory, ale mama mówi, ze nie będzie kupować, bo NIBY są nie smaczne smuteczek. Dlatego, chociaż ich już w tym roku zapewne nie zasmakuję, mam zamiar przedstawić Wam twierdzenia o tym dziwnym tworze cioci Wikipedii i Nonsensopedii.

TWIERDZENIE CIOCI WIKI:

Pomidor (Lycopersicon Mill.) – rodzaj roślin z rodziny psiankowatych. Pochodzi z Ameryki Południowej. Przedstawiciele rodzaju początkowo zaliczani byli wraz z innymi psiankami do rodzaju Solanum. Odrębny rodzaj wyróżniony został przez szkockiego botanika Philipa Millera w 1754. Współcześnie wiadomo jednak, że takson ten ma charakter sztuczny (jest parafiletyczny) i botanicy ponownie zaliczają jego przedstawicieli do rodzaju Solanum.

TWIERDZENIE CIOCI NONS:

Pomidor
warzywoowoc roślina jadalna, hodowlana. Rosną na niewielkich, najwyżej metrowych krzaczkach. Są one trudne w hodowli, dlatego sadzi się je w specjalnych obozach – szklarniach.
Na pierwszy rzut oka oczywistym jest, że pomidor to warzywo. Naukowcy twierdzą jednak, że pomidor to owoc, a nawet jagoda! Stało się to przyczyną wielu sporów:
Nauczyciel: Oto pomidor, warzywo...
Uczeń: Psze pani, psze pani, pomidor to owoc!!!
Nauczyciel: Zamknij się, Antek! A więc, jak mówiłam, to warzywo...
Uczeń: Ale psze pani, tak powiedzieli amerykańscy naukowcy!!!

Pomidor jest więc kolejnym dowodem na to, że naukowcy mają destrukcyjny wpływ na nasze życie.

~""~

Widzicie więc, że pomidor jest i warzywem, i owocem, a nawet JAGODĄ. Dlatego ja uważam, że to ani to, ani to, tylko roślina. To chyba najlepsze określenie. 



*Cahan

wtorek, 23 grudnia 2014

'Jak to powinno się skończyć?' + podziękowania

Witam,
w tym poście zrobię ranking najlepszych filmików z serii 'Jak to powinno się skończyć?'. Na końcu posta mam do powiedzenia bardzo ważną informację, którą proszę abyście przeczytali. Dosyć tych bzdur, zapraszam na film z numerem trzecim!


Jeśli Ci się to podobało, poczekaj na miejsce pierwsze. teraz jednak musisz się jeszcze zadowolić filmem z miejscem drugim!


Teraz nareszcie nadszedł czas na... PLACKI! miejsce PIERWSZE!


To wszystko jeśli chodzi o mój bardzo krótki ranking! No cóż, czas więc przejść do tych naprawdę ważnych spraw. Dziękujemy Wam za dużą ilość wyświetleń! Kiedy zakładałam ten blog, nie myślała, że już po dwóch, trzech tygodniach będzie około tysiąc wyświetleń. Dla mnie, Juls i Keluja jest to coś naprawdę niesamowitego! No, albo przynajmniej dla mnie. Naprawdę dziękuję, jesteście wspaniali!

 (Dla ciekawych, czcionka której użyłam, nazywa się  'Woodcutter Tags on a Rope')
*Cahan

Wiedźmin 3

Siema!
Nie wiem czy wiecie, ale premierę gry "Wiedźmin 3: Dziki Gon" przesunięto z marca na maj. To jest już drugie opóźnienie, ale grę trzeba "dopracować". No cóż. A dobry "nius" jest taki, że z Polski robi się potęga branży gier: W 2015 wychodzi "Dying Light" studia Techland, czyli twórców "Dead Island", potem tytułowy "Wiedźmin 3: Dziki Gon", a także przeniesienie "Lords of the Fallen" na urządzenia mobilne. W dodatku ostatnio pojawiła się "The Witcher Battle Arena" na platformy mobilne. Cóż, pozostało tylko czekać.
*kelujPL

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Najgorszy dzień w moim życiu- Rozdział 2

Po całym wydarzeniu wróciłam do domu. Z uśmiechem weszłam do swojego pokoju, spojrzałam na wiadomości SMS i ujrzałam wiadomość od Kate.
,,Jak mogłaś?! Zostawiłaś mnie, miałaś przyjść do ,,Tea Team", miałyśmy wszystko omówić. Zapomniałaś o mnie przez tego twojego chłopaka! Nie odpowiadaj, nie chce rozmawiać, bowiem jestem zbyt rozbita. ~Kate ". 
Serce zaczęło mi szybciej bić, cholera! Zapomniałam o naszym spotkaniu. Dzwoniłam do Kate, lecz na marne. Za każdym razem kiedy odrzucała połączenie, coraz więcej łez napływało mi do oczu. Rzuciłam się na łóżko, przykryłam swoją twarz poduszką i zasnęłam. Ukryłam się przed światem, na szczęście nie musiałam rano wstawać do szkoły, jest weekend. Obudziło mnie precyzyjne pukanie do drzwi, jakby ta osoba była stanowcza i pewna swoich czynów. Wylazłam z łóżka i zniesmaczona chwyciłam za klamkę. 
-Słucha...- zamurowało mnie, przed wejściem do pokoju stała Kate. 
-Witaj, chciałam poprosić Cię o moje książki, które pożyczyłaś- mruknęła niechętnie.  
-Ale ja jeszcze nie skończyłam ich czytać...
-Trudno- spojrzała surowym wzrokiem, wysunęła ręcę i oczekiwała na rzeczy.
Zaskoczona jej zachowaniem podeszłam do mojej szafki nocnej, otworzyłam jedną z szuflad i wręczyłam je.
-Dziękuje, życze miłego dnia- odwróciła się na pięcie, zadarła nos i wyszła stanowczym krokiem.
Nie miałam już ochoty na leżenie, weszłam na facebooka i oglądałam zdjęcia znajomych. Spędziłam tak kilka godzin, w końcu się znudziłam. Zeszłam na dół i obejrzałam sobie ,, Harry Potter i kamień filozoficzny ", jestem potterhead dlatego mogłam zapomnieć o moich zmartwieniach. Niestety Kate tak samo jak i ja, poznałyśmy się na premierze książki w Londynie. Razem stałyśmy w kolejce po podpis J. k Rowling. Ah... To były piękne czasy... Chciałabym cofnąć czas. Niestety to nie jest możliwe, chciałoby się.
~""~
Nie ma już zdjęć na facebook'u, których nie widziałam. Obejrzałam filmy, i co mam teraz robić? Nic. Wzięłam telefon, moje oczy ujrzały kolejne SMS od Kate. Tym razem było ich aż 12 i prawie o tej samej treści.
,, Lucy, przepraszam Cię. Musiałam chwile odpocząć. Nie miałam humoru. Mam nadzieje, iż mi wybaczysz ~Kate "-
,, Proszę, odpisz. ~Kate"-
Tym razem to ja nie chciałam już z nią się kontaktować. To ona miała pretensje do całego świata, nie ja. 
Niech się wypcha...
Zasnęłam, męczona ciągłymi nowymi wiadomościami nareszcie zamknęłam oczy. Pochłonął mnie głęboki sen. 

Wyspa Popiołów

„Na pustyni stało dziecko nieświadome jego obecności. Jego oddech był trucizną, istnym piekłem i jadem. Skradał się po miękkim piasku ze sztyletem w jednej dłoni, a w drugiej niósł list. Dziecko krzykiem wrzasnęło, przeszyte ostrzem złowrogim, po czym na piasek spłynęła ciepła jeszcze krew. Zadowolił się tym więc, i odszedł on na zawsze.”

Zaczęłam wrzeszczeć. Próbowałam się opanować, ale nie mogłam. Łzy ciekły mi po pysku strumieniami. Krzyczałam i szarpałam się na wszystkie strony. Ze strachem otworzyłam oczy. Byłam w swojej jaskini. To wszystko, co przed chwilą się stało było snem- najzwyklejszym w świecie snem. Szybko wstałam i bez zbędnego przeciągania sprawy wyszłam z jaskini. Zaczęłam biec truchtem. Chciałam przejść się po lesie, a potem zajść nad urwisko. Skierowałam swe kroki na leśną alejkę. Zaczęłam rozmyślać o moim śnie. Co to w ogóle było?! Jakiś chory ten sen. Nic nie rozumiałam- jaki ON? I co to za dziecko? Oraz finałowe pytanie- DLACZEGO NA PUSTYNI, w dodatku SZAREJ?! Rozmyślania zajęły mi ok. 15 minut, bo tyle szło się nad urwisko. A tam właśnie się znalazłam, kiedy przestałam rozmyślać. Jak zwykle stanęłam na samym koniuszku kamiennej skarpy i zaczęłam się rozglądać. Dziś wyjątkowo nie było mgły. Nagle w oddali zobaczyłam ląd- małą, pokrytą w całości popiołem lub szarym piaskiem wysepkę. Musiałam się tam dostać, lecz najpierw opracować plan. Z założenia nie mogłam używać tam mocy- tak zazwyczaj było na takich wysepkach. Czyli magia całkowicie odpada. Niestety, moją wadą było to, że nie byłam zbyt kreatywna. Godzinami męczyłam się nad tym, jak tam dojść, popłynąć bądź polecieć. I wtedy wpadłam na wprost genialny plan. Zrobię mini- katapultę z jakiegoś giętkiego drzewa. Czyli tak:
1.        Najpierw znaleźć drzewo- z tym problemu nie miałam. Wystarczyła młoda brzoza rosnąca 20 metrów ode mnie. 
2.       Liny lub sznurki- tutaj musiałam się już wysilić. Sama musiałam je upleść z mocnej trawy bądź z włókien jednego z rzadkich kwiatów- Dębowych Łez. Na szczęście, mocna trawa rosła tuż pod moimi łapami.
3.       Ktoś lub coś musiało nagiąć mi drzewo i przymocować je sznurkami do podłoża. Tu się przydało moje wcielenie- Diany, Pogardy Księżyca. Musiałam tylko naskoczyć na giętki pień i mocno przywiązać go do małego krzaczka.
Kiedy już wszystko było przygotowane, wygodnie usiadłam na brzozie i przecięłam sznur. Drzewo odgięło się w swój normalny kształt, „katapultując” mnie wysoko w górę. Wzniosłam się wysoko ponad chmury. Czułam się jak ptak- wolna i nieskrępowana ziemią. Lot trwał dosyć długo i bez żadnych komplikacji. Wiadome komplikacje zaczęły się przy lądowaniu. Chciałam jak najłagodniej osiąść na ziemi. Tym czasem runęłam na nią jak jakiś meteor.- Po tym upadku… to… będą sińce!- mruknęłam do siebie zadowolona, jednocześnie zwijając się z bólu. Stałam właśnie na szarym pustkowiu- szarej pustyni.
Tu i ówdzie można było dostrzec wyschnięte drzewa wyrastające niczym z popiołu. Słońce przysłonięte było gęstą powłoką z dymu lub szarej mgły. W mojej głowie kłębiły się czarne myśli, o mojej niedoczekanej egzekucji oraz o śnie… No właśnie, sen! Dostałam wtedy nagłego olśnienia.
- Przecież, pustynia!- krzyknęłam sama do siebie. Tak, w śnie można było dostrzec, że pustynia była szara. Czyli, że sen był proroczy? Nie zastanawiając się ani chwili, postanowiłam rozejrzeć się po wyspie. Ruszyła żwawym krokiem przed siebie. Widziałam to, co przedtem- wyschnięte drzewa i mgłę. Nagle zza horyzontu wyłoniła się postać, szara i tajemnicza jak wyspa. Zaczęłam do niej biec. Chciałam się dowiedzieć, skąd jest i co wie o tym pustkowiu. Biegłam za dziwną kreaturą jeszcze pewnie z 30 minut, gdy nagle… Stanęłam jak wryta. Przede mną rozpościerał się las, okropny i ciemny las.
 ~""~
Sam busz budził we mnie ciekawość i chęć wyeksplorowania go, lecz także strach. Ja, bać się? To nienaturalne. Małymi krokami weszłam do mrocznego lasu. Było tam dziwnie cicho, co jakiś czas słyszałam tylko ciche szmery wiatru. Nic więcej. Ze wszystkich stron otaczał mnie właśnie on (czyli las). Powoli mijałam wielkie, wyschnięte drzewa. Wokół czuć było złą aurę. Po paru minutach marszu stanęłam, aby odetchnąć. Spojrzałam przed siebie, i zobaczyłam... Zobaczyłam wielki i szary dom. Na pewno opuszczony.
- Cholera…- szepnęłam. Znałam ten dom, nawet zbyt dobrze. To tam straciłam wzrok na jedno oko, to tam spełniają się wszelakie nieszczęścia. Pierwszym odruchem, jaki zrobiłam było najeżenie sierści i prychnięcie- jak kot. Czasami miałam takie momenty, kiedy zachowywałam się jak dzikus. Naprawdę, to były najśmieszniejsze momenty mojego życia, kiedy traciłam panowanie nad sobą i z krzykiem biegałam jak opętana. Naturalnie, ciągle zachowując się jak kot
- Koniec rozmyślań!- skarciłam się, po czym weszłam do opuszczonej willi. Kiedy tylko przekroczyłam róg, czułam, że cała drżę. Wszystko, przez te okropne widoki. Podłoga była cała umazana krwią, a ze starej kuchni unosiła się woń padliny. Nawet nie chciałam myśleć, co tam jest! Szłam przez długi korytarz jeszcze parę minut, gdy nagle przede mną pojawił się ogromny i poniekąd okrągły pokój, pewnie pokój dzienny. Na środku niego siedziała postać- ta sama, którą goniłam jeszcze w lesie. Teraz mogłam się jej dokładnie przyjrzeć. Była wilkiem, pewnie mojego wieku (lub starsza). Jej całe ciało pokrywało czarne futro. Gdzieniegdzie było widać rany- głębokie i okropne, bo wystawały z nich kości i mięśnie, które były już lekko nadgniłe. Wadera obróciła się do mnie. Najstraszniejsza była jednak jej twarz- nie miała na niej skóry, widać było tylko kości oraz zaschniętą krew. Po bokach czaszki świeciły czerwone, mroczne oczy, które z nienawiścią patrzyły na mnie.
- Znowu się spotykamy- stęknęła kreatura. Fakt, POZNAŁYŚMY się i spotkałyśmy, ale około 2 godziny temu! Czy gdybym ja poznała kogoś 2 godziny temu i nie widziałabym go przez godzinę to powiedziałabym do niego „ZNOWU się spotykamy”?! To nawet logiczne nie jest!
- Gadaj, czego chcesz!- wrzasnęłam- Nie mam ochoty na pogaduchy. Po chwili żałowałam swojej „odpowiedzi”. Wilk, właściwie wilczyca, bo mówiła głosem żeńskim, podniosła mnie mocą i zaczęła dusić.
- Zamknij się, i odpowiedz na jedno proste pytanie- ile ty masz do cholery żyć?!- krzyknęła samica. A po co to jej do wiadomości? Mam już trzecie, no i co? Czy to coś istotnego?  Kiwnęłam głową, na znak odmowy posłuszeństwa.
- Zadałam pytanie!- krzyknęła po raz drugi- Nie zgrywaj twardzielki Ilunatsuna, bo to i tak twój koniec jest bliski… Odpowiedz! Tego było za wiele. Natychmiast wyszarpnęłam się z objęć niewidzialnej mocy i położyłam wilczycę na łopatki.
- Teraz jestem Aerlinn!- zaśmiałam się tryumfalnie. Samica spojrzała na mnie, po czym bez trudu przewróciła mnie i z uśmiechem na pysku wstała.
- Widzę, że wiele się nauczyłaś- powiedziała wadera. Podała mi łapę i pomogła wstać. Z lekkim zdziwieniem na twarzy przyjęłam ofertę pomocy. Kiedy wstałam, spytałam się jej, kim jest.
- Ja? Ilunatsuno, JA jestem twoim koszmarem, twoją drogą, twoim utrapieniem i samotnością…- szeptem powiedziała. Nawet nie zdążyłam nic dodać, a ona jakby rozpłynęła się w powietrzu. Do tego, po 3 sekundach ziemia zaczęła osuwać się spod moich łap! Cicho westchnęłam i dałam się wciągnąć w wir powstały pode mną. Otworzyłam oczy. Leżałam na drzewie, zwisając głową w dół. Zeskoczyłam na piasek. Z trudem rozpoznałam, że jestem koło swej jaskini. Czułam się zmęczona i wyczerpana. Położyłam się na piaskowej wydmie, po czym z zaskakującą szybkością zasnęłam.

niedziela, 21 grudnia 2014

A szo to GIMP?

Hejka,
wczoraj nastąpiła magiczna chwila w moim życiu. A mianowicie nauczyłam się korzystać z GIMPA! Tak wiem, jestem noobem i nie umiem posługiwać się programami graficznymi. Tak wiem, to smutne. Trudno, jednakże coś już tam umiem. Na przykład to:
To efekt mojej wczorajszej pracy. Nie jest to idealne jednak jak na mnie, jest to wielki wyczyn. No, to 'dozoba' jutro i czekajcie na kolejne akty twórczości w GIMPIE.  A, i możliwe jest, że zmienimy nazwę. Nie jest to ustalone na sto procent, ale sądzę iż może się to stać w przeciągu tego tygodnia. 
*Cahan

sobota, 20 grudnia 2014

Godna rywalizacji- rozdział 1

To był upalny letni dzień. Lekki podmuch wiatru był czymś niezwykłym. Piasek paży w bose nogi... Tak jest codziennie. Potrzebuje chociaż trochę zmian w życiu. Nawet tych prawie niezauważalnych. Ah, no tak. Jestem Lucy, zwykłą 16- letnią dziewczyną o blond włosach i niebieskich oczach. Razem ze mną mieszka mój brat Luke. Rodzice pracują, ciągle. Nadmierne ilości siedzenia przed komputerem i słaby kontakt z dzieckiem jest już u nas w rodzinie od dawna. Ja i mój brat jesteśmy zamknięci w sobie. Przez cały dzień możemy się nie odezwać, serio. Ze łzami kładziemy się, bo wierzymy, że los się kiedyś do nas uśmiechnie, jednocześnie też odczuwamy kłucie w sercu i zadajemy to samo pytanie- Dlaczego? Niezdara to moje drugie imię. Jestem w szkole wyśmiewana oraz poniżana. Mam jedyną przyjaciółkie która jest ze mną zawsze, Kate. Rozumiemy się nawzajem, ponieważ ona też jest w tej sytuacji, kiedy rodzice nie mają dla Ciebie czasu i jesteś zdana na siebie. Moją osobą zainteresował się pewien chłopak, dziewczyny w szkole za nim szaleją. Zupełnie nie widze w nim czegoś niezwykłego. Jak każdy "laluś" ma grzywkę, koszule, jeansy i conversy. Pospolity ubiór, lecz nie tylko to. Liczy się także charakter, zapewne już wiecie, że wszyscy "ładni" chłopcy muszą zadawać się ze starszymi i zawsze są w centrum uwagi.
- Uważaj!- krzyknęłam upadając na podłogę.
-Przepraszam, buty mi się rozwiązały- powiedział nieznajomy.
-Ok, nie ma spra...- wtedy poczułam czyjąś dłoń na mojej, obróciłam się i ujrzałam Micheala, tak, ten który na mnie leci. Spojrzał mi prosto w oczy i oznajmił:
-Za tydzień jest bal, czy nie zechciałabyś ze mną pójść?
Spojrzałam na niego z żalem, nie chciałam iść, nie chciałam także sprawić przykrości. W tej sytuacji musiałam zrobić tylko jedno...
-Przepraszam, ale ja... Nie mogę, muszę się uczyć...
-Oj przestań, chyba nie chcesz spędzić całego wieczoru sama- mówiąc to przyciągnął mnie do siebie i usiłował pocałować kiedy dostał pięścią... Tyle, że nie ja uderzyłam... Był to Nieznajomy. Najwyraźniej wyczuł, że w tym momencie byłam bezsilna i moje wszelkie prośby o zostawienie mnie były odrzucane. Zaskoczona całym wydarzeniem podniosłam Micheala z podłogi i przyłożyłam lód. Patrzył on z pogardą zarówno jak i na mnie tak i również na Nieznajomego.
-Było nie prowokować- burknął.
Poszkodowany najwyraźniej odczuwał zbyt mocny ból, dlatego się nie odezwał. Oby dwaj patrzyli na siebie, co kilka minut spoglądali też i na mnie. Sama nie wiem co wtedy odczuwałam, niepokój, żal czy może też dumę, iż to o mnie to całe zamieszanie. Starałam się jednak nie odczuwać mojego zmieszania. Zamyśliłam się. Nareszcie, po cierpiącego przybyła pomoc. Zbiorowisko wokół nas się rozpadło a nauczyciele wrócili do swoich dyżurów.
- Dzięki za uratowanie- powiedziałam niepewnie.
- Spoko, wiedziałem, że sama sobie nie dasz rady- uśmiechnął się chłopak.
- Czy nie zechciałabyś się ze mną spotkać... Znaczy wiesz, tak po prostu- zaczął.
-Pewnie, to do zobaczenia...

Głupota maksymalna

Uwaga, uwaga!
Po około 20 minutowym zmienianiu muzyki na blogu udało nam się dodać 11 piosenek. Było to niezwykle trudne, ponieważ najpierw ja ustawiłem muzykę, potem Kashtan ją usunęła i dodała swoją, ja dodałem swoją i usunąłem jej, i tak w kółko. No cóż, takie życie. Ale i tak nasze IQ wynosi -27.

*kelujPL



Nowy admin!

Keluj!

 
Jestem Julek. Moim hobby jest granie w gry. Najbardziej lubię tę z serii Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm, Far Cry i Assassin's Creed. Moję posty będą się skupiać wokół wyżej wymienionych gier. Czasami może napiszę też coś o Naruto (anime, nie grze). Mam psa - Chuckiego. Moim zdaniem psy są lepsze od kotów.
*kelujPL

Rozmowa ryjąca mózg

Ahayo!
Jeszcze raz w tym dniu pragnę  powitać Was i przedstawić nietypową rozmowę na SKEJPIE. A więc przygotujcie swój mózg na przeciążenie jakiego nigdy nie doznaliście:

[15:06:24] KelujPL Industries: Julia to ssak słodkowodny który żyje w Morzu Bałtyckim. Jej originalną nazwą jest Juliasa Bałtykasa. Zjada wyłącznie mniejsze ryby, jednak ludzie wolą rzucać jej ciastka których nie lubi. To bardzo smutne. Ludzie uważają ją za zwierzę nie potrzebne ludzkości i coraz częściej je tępią.
[15:09:21] IndependentGirl: Czysta prawda
[15:10:47 | Edytowano 15:15:33] KelujPL Industries: Maja to owad ziemiożytny. Żyje na ziemiach polskich we wsiach. Jest to zwierze objęte ochroną. Najbardziej lubi jeść pierogi z nutellą. Nie lubi natomiast wątróbki. Jej originalną nazwą jest Majas Narutas. Najgorszą rzeczą jaką można jej zrobić to zabronić korzystania z laptopa. Jej marzeniem jest pobiec w stronę słonca do wioski Skyrim. Na czarnym rynku ludzie sprzedają ją za 14 rupii za kilogram sześcienny. Pierwszy raz pojawiła się 7 maja 2002 roku. Znaleziono ją w ulu i do tej pory rozwija się bardzo dobrze. Walczyła ze swoim największym wrogiem: Remigiuszem. Choruję na nie uleczalną chorobę zwaną kiciu-kocham-cię-soł-macz.
[15:12:28] IndependentGirl: Keluj to osoba nie do zniesienia. Żyje w ziemniakach a jego ulubionym pożywieniem jest maja. Zjada ją w całości.
[15:12:53] IndependentGirl: 7
[15:14:13] IndependentGirl: Maja to osobnik zagrożony gatunkowo. Nie potrafi żyć bez placków.
[15:14:16] Kashtan: Julek- ssak nieparzystokopytny objęty częściową ochroną gatunkową. Żyje na dzikich stepach pustynnych odżywiając się tylko i wyłącznie ramenem. Pierwszym jeźdźcem Keluja był Janusz Zatyłek, jednak zmarł na ból du^y.

Tak więc jeśli twój mózg jeszcze nie wybuchnął, możesz to skomentować. Jeśli chcesz, oczywiście. No, to tymczasem!



*Kashtan