- Uważaj!- krzyknęłam upadając na podłogę.
-Przepraszam, buty mi się rozwiązały- powiedział nieznajomy.
-Ok, nie ma spra...- wtedy poczułam czyjąś dłoń na mojej, obróciłam się i ujrzałam Micheala, tak, ten który na mnie leci. Spojrzał mi prosto w oczy i oznajmił:
-Za tydzień jest bal, czy nie zechciałabyś ze mną pójść?
Spojrzałam na niego z żalem, nie chciałam iść, nie chciałam także sprawić przykrości. W tej sytuacji musiałam zrobić tylko jedno...
-Przepraszam, ale ja... Nie mogę, muszę się uczyć...
-Oj przestań, chyba nie chcesz spędzić całego wieczoru sama- mówiąc to przyciągnął mnie do siebie i usiłował pocałować kiedy dostał pięścią... Tyle, że nie ja uderzyłam... Był to Nieznajomy. Najwyraźniej wyczuł, że w tym momencie byłam bezsilna i moje wszelkie prośby o zostawienie mnie były odrzucane. Zaskoczona całym wydarzeniem podniosłam Micheala z podłogi i przyłożyłam lód. Patrzył on z pogardą zarówno jak i na mnie tak i również na Nieznajomego.
-Było nie prowokować- burknął.
Poszkodowany najwyraźniej odczuwał zbyt mocny ból, dlatego się nie odezwał. Oby dwaj patrzyli na siebie, co kilka minut spoglądali też i na mnie. Sama nie wiem co wtedy odczuwałam, niepokój, żal czy może też dumę, iż to o mnie to całe zamieszanie. Starałam się jednak nie odczuwać mojego zmieszania. Zamyśliłam się. Nareszcie, po cierpiącego przybyła pomoc. Zbiorowisko wokół nas się rozpadło a nauczyciele wrócili do swoich dyżurów.
- Dzięki za uratowanie- powiedziałam niepewnie.
- Spoko, wiedziałem, że sama sobie nie dasz rady- uśmiechnął się chłopak.
- Czy nie zechciałabyś się ze mną spotkać... Znaczy wiesz, tak po prostu- zaczął.
-Pewnie, to do zobaczenia...
Cześć, dziękuję za przeczytanie pierwszego rozdziału mojej powieści. Mam nadzieje, iż się podoba. Piszcie opinie w komentarzach!
Cześć, dziękuję za przeczytanie pierwszego rozdziału mojej powieści. Mam nadzieje, iż się podoba. Piszcie opinie w komentarzach!
*Juls

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz