Cześć, w tym poście opowiem trochę o grze zwanej 'Five nights at Freddy's'. Może więc na wstępie powiem, iż jest to horror. Tak, ten, który ma nas przerazić nagłym wyskakiwaniem twarzy przed monitorem. Nie można jej porównać do Slendera ani też do żadnego innego straszaka, ponieważ jest to pierwsza gra, w której mamy się przestraszyć robotów. Akcja rozgrywa się w pizzeri, której my jesteśmy ochroniarzami. Stajemy się zatem celem dla głównych przeciwników. Z tego co czytałam, mamy tylko 11 antagonistów:
-
Foxy
-
Mangle, znany też powszechnie jako biały Foxy
-
Freddy, który występuje także jako Golden Freddy oraz Toy Freddy
-
Chica oraz Toy Chica
-
Bonnie oraz Toy Bonnie
-
BB czyli tak zwany Balloon Boy
-
The Puppet zwany przeze mnie Białą Mordą
Osobiście pierwsza część bardziej mi się podobała lecz jedynie z tego powodu iż nie wiadomo było, co Ci wyskoczy przed ekranem. Było to jak wieczna tajemnica. Teraz jest podobnie, lecz przez pierwszą część wiemy już co nieco o fabule, jak i o potworach, które nas atakują. Do tego bardzo nie podoba mi się w drugiej części nakręcanie 'pozytywki'. Jest to moim
jakże skromnym zdaniem pakowanie do gry czegoś na siłę. Bo niby co to za gra, w której jak nie nakręcisz pozytywki, wyskakuje Ci biała morda przed ekranem? No właśnie. Jest jeszcze 'maska', którą możemy założyć będąc atakowanym. Ale po co? Przez nią psujemy sobie nieco rozgrywkę. Oczywiście, na czwartej, piątej nocy jest ona jak najbardziej wskazana, ale na pierwszej? Ludzie błagam... To na tyle z tego
marnego posta o, jak dla mnie, bardzo ORYGINALNEJ gry, która umie przestraszyć nie jednego człowieka
to nic w porównaniu z Silent Hills P.T.. Narka!
*Kashtan
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz